Protesty w latach 1968 i 1970
Kolejna fala protestów w Polsce przypadła na lata 1968 i 1970. W 1968 dwójka studentów, Michnik i Szlajfer, dała wywiad francuskiej gazecie. Za ten czyn zostali usunięci z uniwersytetu. Oburzyło to środowiska uniwersyteckie i inteligenckie w całym kraju, doszło do masowych wystąpień. Domagano się przywrócenia na uczelnię Michnika i Szlajfera. Wielu protestujących, zarówno studentów jak i profesorów, aresztowano. To pogorszyło jeszcze sytuację, ale w końcowym efekcie udało się Gomułce zahamować wystąpienia. Trzeba wspomnieć o ogromnej antysemickiej propagandzie jaka wybuchła wówczas w Polsce - kraj opuściło przez to blisko 20 tysiące obywateli pochodzenia żydowskiego. Sytuacja gospodarcza kraju była fatalna. Gomułka chciał uratować ją poprzez podnoszenie cen wszelakich artykułów, głównie - spożywczych. Przypadło to na grudzień roku 1970. Podwyżka cen ogromna oburzyła społeczeństwo, przygotowywano się bowiem do świątecznych zakupów. Doszło do wystąpień stoczniowców w Gdańsku, w wyniku czego zginęło kilka osób. Władysław Gomułka został odsunięty od władzy. Stanowisko I sekretarza objął Edward Gierek, premierem zaś został Piotr Jaroszewicz. Gierek zaprzestał podnoszenia cen żywności, co uspokoiło społeczeństwo. Strajki te, mimo, że i tak silnie wstrząsnęły społeczeństwem polskim, były tylko preludium tego, co miało dziać się w latach '80 za przyczyną Solidarności.